Dream Theater raczej słyną z technicznych popisów. Bombastycznego stylu. Patosu. Jedną z absolutnie ostatnich rzeczy jakie im można przypisać to "robienie klimatu" prostymi środkami. A jednak zdarzają się wyjątki. Starczyło im raz sięgnąć po inny arsenał- i nagrali arcydzieło. Pewnie gdyby nie Kevin Moore i jego rychłe odejście z zespołu tego utworu by nie było. Ale jest. Bez wyjącego LaBrie, bez solo na gitarze zawierającego milion i dwie nuty. Bez przejść na perkusji tak skomplikowanych, że kod enigmy byłby przy tym dziecinadą. Kilka nut, ułożonych w sposób tak przejmujący i bolesny, że mówią same za siebie. Aranżacja nie jest sztuką dla sztuki- raczej środkiem mającym na celu uwypuklić najwazniejsze fragmenty, dodać ekspresji. Tu jest ciężko. Jest gęsto. Przytłaczająco. Ale spod tego ciężaru, spod tego mroku wyłania się coś nieziemsko pięknego. Tych kilka nut pianina. Ta melodia. Te słowa.
And I'll smile and I'll learn to pretend
And I'll never be open again
And I'll have no more dreams to defend
And I'll never be open again