Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeff Buckley. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jeff Buckley. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 lutego 2013

Jeff Buckley- Grace


Jeff Buckley. Grace. Bez przesady- jeden z kilku najwspanialszych popisów wokalnych jakie znam. Najpiękniejszy instrument jaki istnieje- ludzki głos. I nie chodzi (tylko) o technikę. Znam dziesiątki jak nie setki piosenkarzy i piosenkarek z genialną wręcz techniką, którzy jednak skupiają się tylko na niej, gubiąc to co w ludzkim głosie najwspanialsze. Emocje. Nie ma nic mocniejszego, nie ma nic potężniejszego niż oddanie pełną parą głosem tego co w środku się kłebi i buzuje. Bez hamulców. Bez najmniejszej rozwagi. Bez obawy o to jak to zostanie odebrane, bez próby przypodobania się komukolwiek. Wolność. Artystyczna, ale chyba nie tylko. To już jest niemal mistyczne. Co ciekawe zarówno dla słuchacza jak i dla artysty. Może nawet w pierwszej kolejności dla artysty. To moment w którym artysta oddaje siebie w sposób bezkompromisowy jest momentem w którym mamy gęsią skórkę. Musi to byc szczere. Musi być czyste i prawdziwe. Nie ukrywanie strachu złością albo kompleksów arogancją. Raz na jakiś czas jakiś niezwykle utalentowany szaleniec gotowy jest obnażyć się na scenie i stanąć przed publicznością dokładnie takim, jaki jest. Emocjonalnie nagi. Jeff Buckley był takim szaleńcem.

Tyle osób nie miało nic lepszego do roboty