Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wstęp. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wstęp. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 11 stycznia 2026

Tytułem wstępu (2026 remaster)











Minelo iles tam lat i... nagle wiele z tego rozumiem. 
Wiem czemu pustynia. 
Wiem czemu ciary.
Wiem czemu gniew. 

Pisanie kiedyś pomagało zebrać myśli. Czułem dużo, ale nie wiedziałem dokładnie co. Błąkałem się po omacku. Próbowałem zrozumieć, czemu serce mówi jedno, a głowa drugie. Nazywałem rzeczy po swojemu — intuicyjnie, od środka.

Niedawno wróciłem do starych wpisów. Jest w nich ktoś, kto bardzo dużo czuł, ale niewiele rozumiał.
Dziś wiem, że mam ADHD.
Dziś wiem, czemu logika i szczerość są dla mnie egzystencjalne.
Rozumiem też, czemu dla niektórych jestem „za bardzo”. Prawdę mówiąc — cały ten blog taki był.

I właśnie dlatego do niego wracam.

Zbliżam się do tamtych chwil i widzę je z nowej perspektywy. Poznaję samego siebie. Po raz pierwszy widzę logiczny ciąg wydarzeń, myśli, decyzji. Nic nie było przypadkowe. Wszystko wynikało z tego, kim jestem.

I po raz pierwszy w życiu jestem z tym po prostu… OK.

Kiedyś napisałem, że nie wiem po co to piszę. Stare wpisy zostają takie, jakie są — bo są zapisem tego, kim byłem, i wyjaśniają, kim jestem. Dalej będę monologował, bo internet przez te wszystkie lata stał się tylko gorszy. Dalej będę pisał, co mi ślina na język przyniesie. Do muzyki dojdzie jeszcze jedna pasja: fotografia.

Jeśli starczy mi weny, teksty będą krążyć wokół obrazu, wokół soundtracku. Pisane jak zawsze — od wewnątrz. Tylko tak umiem.

To nie będzie blog o ADHD. Takich są setki.
Nie uciekam od tematu, ale nie mam zamiaru go wyciskać jak cytryny. Cztery literki nie zmieniają ani nie usprawiedliwiają tego, co czuję. A mam wrażenie, że wiele z tego jest po prostu… uniwersalne.
Poza tym — bądźmy szczerzy — jeśli już mają być cztery literki, to czy AC/DC nie brzmi lepiej? 😉

Dziś wiem, co mną targa.
Co mnie wkurwia.
Co mnie fascynuje.
Wiem czemu.

To ogromna różnica. To coś bardzo nowego.

Ale jeszcze bardziej niesamowite jest to, jak wiele się nie zmieniło. Jak blisko jestem w końcu samego siebie.

Więc… dalej do końca nie wiem po co piszę. I nie muszę już tego wiedzieć.
Pisanie pozwala mi zebrać myśli. W mojej głowie zawsze była chmura pomysłów, uczuć, idei — zapisywanie pozwala je na chwilę zatrzymać. Przyjrzeć się im niemal pod mikroskopem.

Mógłbym pisać do szuflady. Ale jest jeszcze coś: ekspresja. Muzyka zawsze była dla mnie ważna. W fotografii po raz pierwszy dałem sobie prawo do niedoskonałości — wcześniej była zagrożeniem. Pozwoliłem sobie na eksperymenty i z czasem stworzyłem styl, który naprawdę oddaje to, jak widzę świat.

Więc zapraszam na… reaktywację?
Remaster z nigdy niepublikowanymi nagraniami.

Obiecuję ciary.
Gniew? Inny. Dojrzalszy. Celniejszy.

I tyle.

KROPKA.


sobota, 9 lutego 2013

Tytułem wstępu

Właściwie nie wiem po co się za to zabieram. Zawsze lubiłem pisać, zawsze lubiłem ćwiczyć pióro... zawsze muzyka i podróże wiele dla mnie znaczyły... zawsze lubiłem dzielić się swoimi przemyśleniami, pasjami czy uczuciami- ale też zawsze męczyły mnie typowo internetowe sposoby walki o to czyja prawda jest najmojsza... Dialogów próbowałem, ale chyba jednak lepiej czuje się w monologu. Tak po prostu. Zawsze tak było. Właśnie wróciłem z Dubaju, który wielu by absolutnie zachwycił. I dla mnie oczywiście były momenty magiczne (w sumie wiele), ale niemniej absolutnym "hajlajtem" był pobyt na... pustyni... Gdzieś na wydmach, poszedłem kawałek dalej na pół godziny oddać się zupełnie pasji fotografowania której w mieście wielkich budynków specjalnie nie odczuwałem i... nagle byłem sobą. Byłem sam. Nie, że chciałem być zupełnie sam, bardzo żałowałem np. że nie było tam ze mną żony. Może znalazłbym jeszcze kilka osób, które również by mi tam pasowały- nie wiem czy potrzebowałbym drugiej ręki żeby je policzyć na palcach... ale byłem tam sam i... nie było mi źle. Nie musiałem z nikim walczyć, zresztą nigdy w konfrontacjach nie wiem o co niby mam walczyć i po co. Nie urośnie mi, choćbym się nie wiem jak starał- czemu inni tego nie potrafią zrozumieć? W konfrontacjach zaczynam się nagle tłumaczyć i usprawiedliwiać, z jednej strony asertywnie stojąc na swoim a z drugiej zastanawiając się po co to wszystko.

Tyle osób nie miało nic lepszego do roboty