Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Genesis. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Genesis. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lutego 2013

Genesis- Firth of Fifth

Genesis i klasyka przez wielkie K, wielkie L, wielkie A...- wiecie dokąd z tym idę. Wszystko otwiera przepiękne pianino Banksa, potem typowo dla rocka progresywnego monumentalna i podniosła melodia aż do TEGO solo. Najpierw na flecie, subtelnie i delikatnie. Potem utwór nabiera rozpędu i pianino przeplata się z klawiszami. Bas w tle też niczego sobie. Wszystko i tak zmierza do jednego. TO solo musi wrócić. Tym razem mistrz Hackett i jego gitara. Ciary to mało powiedziane. Ta gitara płacze, skarży się, wypowiada żale które w nas tkwią tak głęboko, że nigdy słowami nie jesteśmy w stanie ich oddać... Tych kilka prostych w sumie nut zagranych jest z tak niesamowitym oddaniem... Każde jedno drgnięcie albo podciągnięcie struny jest celowe i sprawia, ze kolejna armia mrówek robi sobie po naszych plecach przebazowanie. Oczy się automatycznie zamykają niemal w ekstazie. To aż prawie fizycznie boli z piękna.

Tyle osób nie miało nic lepszego do roboty