czwartek, 21 marca 2013

Anathema- Closer

 
Your dream world is a very scary place
Your dream world is a very scary place
Your dream world is a very scary place
To be trapped inside
To be trapped inside
To be trapped inside
All your life


Anathema w swojej najmocniejszej odsłonie. Doom może i jest ponury i ciężki- ale tutaj panowie zupełnie innymi, mniej oczywistymi środkami osiągnęli coś dużo bardziej ponurego i ciężkiego. Udało im się dotrzeć do wnętrza duszy człowieka, do jego najgłebszych obaw, nadziei. Do strachu który sprawia, że się zamykamy. Do poczucia alienacji, napędzanej kompletnie sprzecznymi uczuciami wiary w swój własny indywidualizm i chęci bycia akceptowanym. Przetworzony wokoderem głos jak żadno inne narzędzie oddaje wewnętrzne osamotnienie. Narastający motyw pianina, miarowe i tylko coraz wyraźniejsze bębny i uderzenie post-rockowych gitar podkreśla moc tych uczuć. Ich głebię.



To nie jest świadome. Nie zawsze. Nawet lepiej kiedy jest niezwykle rzadko tuż pod powierzchnią. Zazwyczaj tkwi zamknięte na cztery spusty w jakimś sejfie, chronione wszelkimi możliwymi systemami obronnymi. Gaszone każdym jednym możliwym sposobem. Symbolami, materialnymi dobrami. Racjonalizujemy albo w ogóle wyłączamy. Zastępujemy czymś innym. Inne rzeczy wysuwają się na plan pierwszy. Zajmują świadomość. Kariera. Polityczne przekonania i dyskusje. Sprawy o które walczymy. Przekonania religijne. Co ktoś powiedział albo zrobił. I co my na to. Jaka jest aktualnie cena paliwa. Na jakie wakacje pojechał sąsiad. Jak przechytrzyć konkurencję. Jak zgarnąć pod stołem odpowiednia sumkę w ramach "przetargu". Te rzeczy są tak ważne, tak nas zajmują. Potrafimy im się oddać na tyle, ze gubimy 20-30 lat za nimi goniąc. To w najlepszym przypadku. Niektórzy za nie giną. Niektórzy przypadkiem, stojąc w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej godzinie- ale inni o zgrozo świadomi tego co robią. Umieramy za kasę, za to czy bóg nazywa się Bóg, Allach czy Ciasteczkowy Potwór, za to po której stronie góry się urodziliśmy. Krzywdzimy się nawzajem, omijamy, uciekamy od siebie, bo mamy te poważniejsze sprawy na głowie. Nie mamy czasu. Dla bliskich, dla innych. Zamiast spojrzeć na horyzont wybieramy bliższy cel i na nim tylko się skupiamy. Gubiąc jakąkolwiek perspektywę. Wszystko tylko i wyłacznie dlatego, że nie potrafimy znieść pustki i braku odpowiedzi. Zastąpimy je czymkolwiek. Byle tylko były cicho.

You're closer
You're closer
You're closer
To the truth


Within you
Within you
Within you
Is the truth
 


Czasem zastanawiam się czy życie bez mechanizmów obronnych (racjonalizacji, wyparcia, projekcji, itd) to byłoby czyste szaleństwo czy może jednak ta nieuchwytna nirwana? Jak bardzo różni się obraz nas samych od obrazu rzeczywistego- i jak rozpaczliwie tego obrazu nas samych bronimy przed samymi sobą? Mamy własciwe odpowiedzi gdzieś w środku a tymczasem jesteśmy tak skonstruowani, że sami przed sobą się okłamujemy. Codziennie. W kazdej niemal minucie. Czasem przemknie jakiś dreszcz zrozumienia, coś nas poruszy bez powodu, coś nas zdławi, dotknie. Coś w środku będzie próbowało się wyrwać, uwolnić- a my naszą inteligencję tylko będziemy używać do tworzenia coraz to bardziej wyszukanych labiryntów kłamstw, tematów zastępczych i odpowiedzi. Głos jaki do nas dochodzi jest przez ten filtr przepuszczony i zniekształcony w taki sposób, że nas (podobno) chroni. Jak ten tutaj przez wokoder...Obcy. Inny. Podobno nasz.

I know, I know, I know you're closer 
I know, I know, I know you're closer
I know, I know, I know you're closer
I know, I know, I know you're closer
I know, I know, I know you're closer
I know, I know, I know you're closer
     
Czasem się zastanawiam czy kultura Zachodu nas nie uśrednia. Mamy mozliwości rozwoju na wielu polach, poza jednym. Tym być moze najważniejszym. Tracimy kontakt z uczuciami, odcinamy niemal głowę od reszty ciała i w niej tak naprawdę spędzamy tych kilkadziesiąt lat jakie mamy. Wszystko wiemy albo rozumiemy- ale niewiele czujemy. Prawie nic. Jasne, raz jest smutno, raz jest wesoło, raz żal, raz wkurwienie- ale wszystko powierzchowne. Kilka razy w życiu, przy wydarzeniach najmocniejszych z możliwych zdarzy się poczuć coś więcej, coś niewytłumaczalnego, coś większego i... jak najszybciej od tego uciekamy. Wytłumaczymy szokiem albo adrenaliną. Nawet w kontakcie z Absolutem, ci którzy w niego wierzą i opowiadają się za jakąś religią uciekają się do tych samych metod- słów, budynków, obrazów, symboli. Nie pozwalamy sobie na to żeby naprawdę czuć i nie przepuścić tego przez intelektualne filtry. Tylko rozumiemy. Wiemy. Ktoś powiedział i napisał. Obiecał. Dał. Czujemy to co napisano że mamy czuć. Racjonalizujemy to co czujemy. Oceniamy. Przetwarzamy. Cały czas. A głos jest coraz bardziej zniekształcony. Poczuć znaczyłoby stracić kontrolę. Więc ze strachu, podświadomie trzymamy samych siebie za gardło. Nasze ego boi się prawdy.

Kiedyś pewien człowiek powiedział: "Patrz, wszyscy wokół umierają oprócz mnie!". Dziś już od dawna nie żyje. (Kodo Sawaki)

Brak komentarzy:

Tyle osób nie miało nic lepszego do roboty